Przepisy i bezpieczeństwo5 października 20269 min czytaniaTomasz Belka

Maszyna zbudowana na własne potrzeby — czy potrzebuje znaku CE i kto za nią odpowiada?

Dział utrzymania ruchu składa stanowisko z części leżących w magazynie, warsztat dorabia napęd do przyrządu, a dwie kupione maszyny zostają spięte przenośnikiem. Nikt niczego nie sprzedaje, więc temat CE wydaje się nie istnieć. Przepisy widzą to inaczej: kto zbudował maszynę i zaczął jej używać, jest jej producentem. Wyjaśniamy, co z tego wynika i jak przejść przez te obowiązki bez paraliżu produkcji.

Stanowisko szlifierskie z odciągiem pyłu — znak CE, piktogramy bezpieczeństwa i wyłącznik główny na obudowie maszyny warsztatowej

W skrócie

  • Maszyna zbudowana na własne potrzeby wymaga oceny zgodności, deklaracji zgodności i znaku CE tak samo jak maszyna kupiona, ponieważ obowiązki producenta powstają nie tylko przy wprowadzeniu maszyny do obrotu, ale też przy jej oddaniu do użytku, a zakład, który ją zbudował, staje się jej producentem.
  • Ta sama zasada obejmuje zakład, który przebudował kupioną maszynę w zakresie stanowiącym istotną modyfikację, oraz zakład, który połączył kilka maszyn w zespół działający jako jedna całość — w obu przypadkach to on odpowiada za ocenę ryzyka, dokumentację techniczną, instrukcję i deklarację zgodności.
  • Przygotowanie dokumentów można zlecić biuru konstrukcyjnemu, ale odpowiedzialności nie da się przenieść: deklarację zgodności podpisuje zakład jako producent i to on, przy kontroli inspekcji pracy albo po wypadku, musi wykazać, że maszyna została oceniona przed uruchomieniem.

Maszyna zbudowana na własne potrzeby rzadko powstaje jako projekt. Najczęściej jest odpowiedzią na problem z produkcji: trzeba szybciej docisnąć, podnieść, przesunąć albo przeszlifować, a zakup gotowego urządzenia trwałby za długo albo kosztowałby za dużo. Dział utrzymania ruchu ma silniki, siłowniki i sterownik z magazynu, ma spawacza i elektryka — po kilku tygodniach stanowisko pracuje. Z punktu widzenia przepisów w tym momencie zakład wyprodukował maszynę i oddał ją do użytku, a więc przejął wszystkie obowiązki producenta.

Własny użytek nie zwalnia z CE — skąd bierze się obowiązek

Dyrektywa maszynowa 2006/42/WE, wdrożona w Polsce rozporządzeniem Ministra Gospodarki z 21 października 2008 r. w sprawie zasadniczych wymagań dla maszyn, wiąże obowiązki producenta z dwoma zdarzeniami: wprowadzeniem maszyny do obrotu i oddaniem jej do użytku. Pierwsze dotyczy udostępnienia maszyny innym — sprzedaży, użyczenia, przekazania. Drugie to pierwsze użycie maszyny zgodnie z jej przeznaczeniem na terenie Unii. Maszyna, która nigdy nie opuści zakładu, omija pierwsze zdarzenie, ale nie omija drugiego.

Co więcej, definicja producenta w dyrektywie obejmuje wprost osobę, która projektuje lub wytwarza maszynę na własny użytek. Rozporządzenie (UE) 2023/1230, stosowane od 20 stycznia 2027 r., nie zmienia tej logiki: producentem jest także ten, kto wytwarza maszynę i oddaje ją do użytku na własne potrzeby. Co dokładnie zmienia się w nowych przepisach, rozkładamy w omówieniu rozporządzenia maszynowego 2023/1230.

Praktyczny skutek jest prosty. Zakład, który zbudował maszynę, musi zrobić dokładnie to samo, co zrobiłby jej dostawca: przeprowadzić ocenę ryzyka, sprawdzić spełnienie wymagań zasadniczych, skompletować dokumentację techniczną, napisać instrukcję w języku polskim, wystawić deklarację zgodności i umieścić na maszynie znak CE. Fakt, że maszyna jest jedna, nietypowa i „tylko dla nas”, nie skraca tej listy o żadną pozycję.

Co jest maszyną, a co nie — granica, od której zaczyna się obowiązek

Nie każdy przedmiot wykonany w warsztacie jest maszyną w rozumieniu przepisów, i tu warto być precyzyjnym, bo od tej kwalifikacji zależy cała reszta. Podstawowa definicja opisuje maszynę jako zespół połączonych części, z których co najmniej jedna jest ruchoma, wyposażony w napęd inny niż bezpośrednio siła mięśni człowieka — i złożony w określonym celu. Przepisy rozróżniają też maszynę nieukończoną, czyli zespół, który sam nie realizuje określonego zastosowania i jest przeznaczony do wbudowania w inną maszynę.

KryteriumMaszynaMaszyna nieukończonaUrządzenie bez napędu
Czym jestZespół z napędem, realizujący określone zastosowanieZespół, który sam nie realizuje zastosowania i ma zostać wbudowanyKonstrukcja poruszana wyłącznie siłą rąk
Przykład z warsztatuStanowisko z dociskiem pneumatycznym, prasa, podnośnik z napędemModuł transportowy bez sterowania i osłon, przeznaczony do liniiStół montażowy, przyrząd z dociskiem śrubowym, wózek ręczny
DokumentyDokumentacja techniczna, instrukcja, deklaracja zgodnościOdpowiednia dokumentacja techniczna, instrukcja montażu, deklaracja włączeniaBrak dokumentów z przepisów maszynowych
Znak CE z przepisów maszynowychTakNieNie
Co obowiązuje mimo toTakże wymagania minimalne przez cały okres użytkowaniaZgodność ustala się dla maszyny, w którą zostanie wbudowanaWymagania bhp dla sprzętu używanego przez pracowników
Kwalifikacja zależy od konkretnej konstrukcji — tabela pokazuje typowe przypadki, a nie zamkniętą listę.

Dwie uwagi, które w warsztacie umykają najczęściej. Po pierwsze, urządzenia do podnoszenia ładunków przepisy traktują szerzej — obejmują je także przy napędzie ręcznym, więc wciągarka czy podnośnik zbudowane w zakładzie wymagają osobnej analizy. Po drugie, przyrząd bez napędu przestaje nim być w chwili, gdy ktoś dołoży siłownik „dla wygody”. Ten jeden element zmienia kwalifikację całego urządzenia.

Maszyna nieukończona zbudowana na własne potrzeby zwykle nie ma samodzielnego bytu: zakład od razu wbudowuje ją w większą całość. Wtedy przedmiotem oceny jest maszyna lub linia, która powstała po wbudowaniu, a nie sam moduł.

Odwrotny przypadek jest jeszcze częstszy: zakład kupuje maszynę nieukończoną — manipulator, moduł liniowy, przenośnik bez sterowania — i sam dobudowuje do niej resztę. Dostawca modułu przekazuje deklarację włączenia i instrukcję montażu, ale nie znak CE, bo jego wyrób nie jest jeszcze maszyną. Maszyną staje się dopiero po wbudowaniu, a jej producentem jest ten, kto wbudowania dokonał. Instrukcja montażu określa przy tym warunki bezpiecznego wbudowania i warto ją przeczytać przed projektem stanowiska, a nie po jego uruchomieniu.

Typowe sytuacje, w których zakład zostaje producentem, nie wiedząc o tym

W rozmowach z klientami powtarza się kilka scenariuszy. Żaden z nich nie wygląda na „produkcję maszyn”, i właśnie dlatego obowiązki producenta zostają przeoczone.

Czym ryzykuje zakład, który pominie ocenę zgodności

Brak znaku CE na maszynie własnej konstrukcji rzadko wychodzi na jaw sam z siebie. Wychodzi w trzech sytuacjach i w każdej z nich zakład jest w gorszym położeniu, niż gdyby ocenę przeprowadził przed uruchomieniem.

Kontrola inspekcji pracy. Państwowa Inspekcja Pracy sprawdza zarówno stan maszyn użytkowanych, jak i zgodność maszyn przeznaczonych dla użytkowników profesjonalnych. Inspektor zapyta o deklarację zgodności, instrukcję i podstawy przyjętych rozwiązań, a zakład, który jest producentem, nie może odesłać go do dostawcy. Skutkiem bywa nakaz usunięcia niezgodności, a przy bezpośrednim zagrożeniu — wstrzymanie eksploatacji maszyny.

Wypadek. To najcięższy scenariusz. W postępowaniu powypadkowym pierwsze pytanie dotyczy tego, czy zagrożenie zostało rozpoznane i czy zastosowano właściwe środki. Bez oceny ryzyka maszyny zakład nie ma czym wykazać staranności, a odpowiedzialność przestaje być abstrakcyjna — dotyczy konkretnych osób, które zdecydowały o uruchomieniu.

Codzienna eksploatacja. Maszyna bez dokumentacji jest trudna w serwisie, kłopotliwa przy audycie klienta i obniża wartość przy sprzedaży zakładu lub wyposażenia. Po kilku latach nikt nie pamięta, jak działa logika sterowania i dlaczego jedna z osłon jest zdejmowana bez narzędzi.

Ocena zgodności maszyny własnej konstrukcji krok po kroku

Procedura jest taka sama jak dla maszyny budowanej na sprzedaż. Różni się tym, że zakład zna proces i warunki pracy lepiej niż ktokolwiek z zewnątrz — co jest dużą zaletą, o ile ta wiedza trafi do dokumentów.

  1. Zakwalifikuj urządzenie

    Ustal, czy to maszyna, maszyna nieukończona czy zespół maszyn, i czy nie należy do kategorii szczególnie niebezpiecznych, dla których przepisy przewidują udział jednostki notyfikowanej. Zapisz wynik wraz z uzasadnieniem.

  2. Określ granice i przewidziane zastosowanie

    Do czego maszyna służy, z jakim materiałem, kto ją obsługuje, w jakich trybach — także ustawianie, czyszczenie i usuwanie zakleszczeń. Opisz też przewidywalne niewłaściwe użycie, bo to ono najczęściej prowadzi do wypadków.

  3. Przeprowadź ocenę ryzyka według PN-EN ISO 12100

    Identyfikacja zagrożeń, oszacowanie ryzyka i dobór środków w kolejności: rozwiązania konstrukcyjne, techniczne środki ochronne, informacja dla użytkownika. Najlepiej przed wykonaniem, a nie po zmontowaniu.

  4. Sprawdź wymagania zasadnicze i dobierz normy

    Przejdź przez wymagania zasadnicze i wskaż te, które mają zastosowanie. Dobierz normy zharmonizowane — w maszynach warsztatowych zwykle co najmniej PN-EN 60204-1 dla wyposażenia elektrycznego, PN-EN ISO 13849-1 dla funkcji bezpieczeństwa i PN-EN ISO 14120 dla osłon.

  5. Wdróż środki i zweryfikuj je na maszynie

    Osłony, blokady, zatrzymanie awaryjne, odłączanie energii. Dla funkcji bezpieczeństwa potwierdź osiągnięty poziom PL, sprawdź działanie i zapisz wyniki prób — funkcja zaplanowana, ale niesprawdzona, nie jest dowodem.

  6. Skompletuj dokumentację i instrukcję

    Opis maszyny, rysunki, schematy, obliczenia, ocena ryzyka, wykaz norm, protokoły sprawdzeń oraz instrukcja obsługi w języku polskim — obejmująca też konserwację i postępowanie przy zakłóceniach.

  7. Wystaw deklarację, oznakuj maszynę, dopiero potem uruchom

    Deklaracja zgodności WE (dla maszyn oddawanych do użytku od 20 stycznia 2027 r. — deklaracja zgodności UE), tabliczka znamionowa i znak CE. Dokumentację przechowuj co najmniej 10 lat i aktualizuj przy każdej zmianie maszyny.

Kolejność ma znaczenie praktyczne. Ocena ryzyka wykonana po zbudowaniu stanowiska zwykle kończy się przeróbkami: osłona nie mieści się w dostępnym miejscu, a sterownik nie ma wejść potrzebnych do realizacji wymaganej funkcji bezpieczeństwa. Zakres dokumentów opisujemy szczegółowo w tekście o dokumentacji technicznej maszyny, a dobór osłon i blokad przy osłonach i układach bezpieczeństwa maszyn.

Pierwszy krok ma w branży drzewnej szczególne znaczenie. Wśród kategorii maszyn szczególnie niebezpiecznych dyrektywa wymienia m.in. pilarki tarczowe i taśmowe, strugarki oraz frezarki dolnowrzecionowe do drewna z ręcznym podawaniem lub załadunkiem — czyli dokładnie te urządzenia, które zakłady najchętniej przerabiają albo budują samodzielnie. Dla takich maszyn samoocena jest możliwa tylko wtedy, gdy wykonano je według norm zharmonizowanych obejmujących wszystkie mające zastosowanie wymagania; w przeciwnym razie potrzebny jest udział jednostki notyfikowanej. Rozporządzenie 2023/1230 przebudowuje tę listę, więc kwalifikację trzeba sprawdzić według przepisów obowiązujących w dniu oddania maszyny do użytku.

Jeżeli budowa stanowiska rusza teraz, a uruchomienie przypadnie po 20 stycznia 2027 r., ocenę warto od razu prowadzić pod rozporządzenie 2023/1230 — decyduje moment oddania maszyny do użytku, a nie data rozpoczęcia prac.

Maszyna już pracuje bez dokumentów — co teraz

To częstsza sytuacja niż budowa od zera: stanowisko powstało kilka lat temu, działa, a przy przeglądzie parku maszynowego okazuje się, że nie ma do niego niczego poza schematem narysowanym przez elektryka. Zła wiadomość jest taka, że obowiązek oceny istniał od dnia uruchomienia. Dobra — że da się go uporządkować.

Zaczyna się od tego, co obowiązuje zawsze: maszyna musi spełniać wymagania minimalne dla maszyn użytkowanych, więc pierwszy krok to sprawdzenie, czy przy niej ktoś może dziś zostać ranny, i usunięcie najpoważniejszych zagrożeń. Następnie przeprowadza się pełną ocenę zgodności dla maszyny w obecnym stanie — inwentaryzacja, odtworzenie schematów, ocena ryzyka, uzupełnienie środków, dokumentacja, deklaracja.

Jedna zasada jest tu bezwzględna: dokumenty mają datę rzeczywistego sporządzenia. Ocena ryzyka antydatowana na dzień uruchomienia sprzed lat nie tylko traci wartość dowodową, ale przy pierwszej dokładniejszej analizie obraca się przeciwko zakładowi. Uczciwie opisany stan „oceniliśmy to teraz i wprowadziliśmy takie zmiany” jest zawsze lepszy niż papier udający, że wszystko zrobiono na czas.

Co zrobić samemu, a co zlecić na zewnątrz

Ocena zgodności nie wymaga zewnętrznego certyfikatu, więc zakład może przeprowadzić ją w całości samodzielnie — pod warunkiem, że ma ludzi, którzy znają metodykę oceny ryzyka, normy zharmonizowane i sposób weryfikacji funkcji bezpieczeństwa. W praktyce podział pracy wygląda zwykle tak: zakład wnosi wiedzę o procesie, biuro konstrukcyjne — metodykę i dokumentację.

Po stronie zakładu zostaje to, czego nikt z zewnątrz nie zrobi lepiej: opis rzeczywistego sposobu pracy, rozmowa z operatorami, zebranie kart katalogowych użytych komponentów, aktualne schematy. Na zewnątrz warto zlecić to, co wymaga wprawy i niezależnego spojrzenia: ocenę ryzyka z doborem środków, wyznaczenie i weryfikację poziomu PL, analizę wymagań zasadniczych, instrukcję i projekt deklaracji. Tak prowadzimy ocenę zgodności i oznakowanie CE maszyn dla zakładów, które same zbudowały urządzenie — deklarację podpisuje zakład, ale wie, pod czym się podpisuje.

Przygotuj przed oceną zgodności maszyny własnej

  • Opis przeznaczenia maszyny: co robi, z jakim materiałem, w jakim takcie i kto ją obsługuje.
  • Listę trybów pracy — produkcja, ustawianie, czyszczenie, usuwanie zakleszczeń, konserwacja.
  • Aktualne schematy elektryczne i pneumatyczne, zgodne z tym, co jest na maszynie dziś.
  • Karty katalogowe i deklaracje użytych komponentów: napędów, zaworów, przekaźników bezpieczeństwa, czujników.
  • Zdjęcia lub rysunki konstrukcji, z widocznymi strefami ruchu i miejscami dostępu operatora.
  • Informację, czy maszyna jest połączona z innymi urządzeniami i czy wymienia z nimi sygnały.
  • Historię zmian — co i kiedy zostało przerobione od pierwszego uruchomienia.

Niezależnie od podziału pracy, przy maszynach własnej konstrukcji widujemy trzy powtarzające się błędy. Pierwszy to deklaracja zgodności wypełniona według wzoru z internetu, bez oceny ryzyka, na której mogłaby się opierać — dokument istnieje, ale niczego nie potwierdza. Drugi to instrukcja złożona z kart katalogowych komponentów: opisuje zawór i falownik, a nie to, jak bezpiecznie usunąć zakleszczenie na tym konkretnym stanowisku. Trzeci to znak CE naklejony „na wszelki wypadek”, bez żadnych dokumentów za nim. Ten ostatni jest najgorszy, bo zakład sam poświadcza zgodność, której nikt nie sprawdził.

Poza samodzielną oceną i zleceniem jej na zewnątrz jest też trzecia droga, często najprostsza: nie budować samemu. Jeżeli zakład zamówi stanowisko jako kompletną maszynę, producentem jest wykonawca i to on przeprowadza ocenę zgodności oraz wystawia deklarację. Przy projektowaniu maszyn specjalistycznych tak właśnie pracujemy — ocena ryzyka powstaje razem z modelem 3D, maszyna przechodzi montaż próbny na naszej hali, a do klienta trafia z kompletem dokumentów. Droga od koncepcji do uruchomienia trwa zwykle od 3 do 9 miesięcy, więc ta opcja ma sens tam, gdzie urządzenie nie jest potrzebne na jutro.

Wniosek? Maszyna zbudowana na własne potrzeby jest maszyną jak każda inna, a zakład, który ją zbudował, jest jej producentem — z oceną ryzyka, dokumentacją, deklaracją i znakiem CE. Nie trzeba z tego powodu rezygnować z własnych konstrukcji; trzeba tylko przeprowadzić ocenę przed uruchomieniem, a nie po pierwszym zdarzeniu, które każe o nią zapytać.

Częste pytania

Tak. Obowiązki producenta powstają przed wprowadzeniem maszyny do obrotu albo przed oddaniem jej do użytku, czyli przed pierwszym użyciem zgodnym z przeznaczeniem. Dyrektywa 2006/42/WE wprost uznaje za producenta również tego, kto wytwarza maszynę na własny użytek, a rozporządzenie (UE) 2023/1230 utrzymuje to podejście. Brak sprzedaży nie zwalnia więc z oceny ryzyka, dokumentacji technicznej, instrukcji, deklaracji zgodności ani znaku CE.

Zakład jako podmiot, a nie pracownik, który maszynę składał. To przedsiębiorstwo oddaje maszynę do użytku i ono wystawia deklarację zgodności, podpisaną przez osobę upoważnioną do jej sporządzenia w imieniu producenta. Wewnętrznie warto wskazać, kto prowadzi dokumentację i kto ją przechowuje, bo obowiązek przechowywania dokumentacji technicznej trwa co najmniej 10 lat.

Zwykle nie. Maszyną w rozumieniu przepisów maszynowych jest przede wszystkim zespół połączonych części, z których co najmniej jedna jest ruchoma, wyposażony w napęd inny niż bezpośrednio siła mięśni człowieka. Przyrząd przesuwany ręcznie maszyną więc najczęściej nie jest — staje się nią, gdy dostanie siłownik, silnik albo inny napęd. Wyjątkiem są urządzenia do podnoszenia ładunków, które przepisy obejmują także przy napędzie ręcznym. Urządzenie, które maszyną nie jest, nadal musi spełniać wymagania bhp dla sprzętu używanego przez pracowników.

Przy kontroli inspektor pracy może zażądać dokumentów, których producent powinien mieć komplet, nakazać usunięcie niezgodności, a przy bezpośrednim zagrożeniu — wstrzymać eksploatację maszyny. Najpoważniejsze skutki pojawiają się jednak po wypadku: brak oceny ryzyka i dokumentacji oznacza brak dowodu, że ktokolwiek przeanalizował zagrożenia przed uruchomieniem, a to obciąża zakład i osoby, które o uruchomieniu zdecydowały.

Przygotowanie oceny ryzyka, analizy wymagań, dokumentacji i instrukcji — tak, i przy pierwszej takiej maszynie zwykle warto. Odpowiedzialności producenta nie da się jednak w ten sposób przenieść: deklarację podpisuje zakład. Inaczej jest, gdy zamiast budować maszynę samemu, zamówisz ją u zewnętrznego wykonawcy jako kompletną maszynę — wtedy to on jest producentem i on wystawia deklarację zgodności.

Tylko wtedy, gdy przeróbka jest istotną modyfikacją — czyli w uproszczeniu zmienia maszynę w sposób nieprzewidziany przez producenta i tworzy nowe zagrożenie albo zwiększa istniejące ryzyko. Wymiana zużytej części na odpowiednik czy dorobienie osłony z blokadą zwykle nią nie są. Rozbudowa sterowania o nowe funkcje, zwiększenie prędkości albo dołożenie automatycznego podawania mogą nią być. Kwalifikację trzeba przeprowadzić i zapisać przed rozpoczęciem prac.

Autor

Tomasz Belka

Konstruktor, właściciel biura konstrukcyjnego THT Projekt. Od ponad 20 lat projektuje maszyny specjalistyczne, linie transportu wewnętrznego i stanowiska zrobotyzowane dla przemysłu drzewnego, meblarskiego i stalowego. Prowadzi modernizacje maszyn wraz z oceną zgodności i dokumentacją CE. Poznaj biuro konstrukcyjne THT Projekt.

Budujesz maszynę we własnym zakresie? Przeprowadzimy ocenę zgodności, zanim ją uruchomisz.

Skontaktuj się z nami