Przemysł drzewny25 sierpnia 20267 min czytaniaTomasz Belka

Automatyzacja produkcji mebli — od podawania płyt do zrobotyzowanego montażu okuć

W zakładzie meblarskim najwięcej czasu zjada nie obróbka, tylko to, co dzieje się pomiędzy maszynami: przenoszenie płyty, obracanie jej na drugą stronę, odkładanie na wózek, szukanie elementu z poprzedniej operacji. Dlatego automatyzację meblarstwa zaczyna się od przepływu materiału, a nie od zakupu kolejnego centrum obróbczego.

Obrotnica płyt w zakładzie meblarskim — automatyzacja podawania i obracania płyt

W skrócie

  • Automatyzację produkcji mebli zaczyna się od przepływu materiału — podawania i obracania płyt oraz transportu międzyoperacyjnego — a dopiero potem od robotyzacji montażu okuć, bo to między maszynami, a nie na nich, ginie w zakładach meblarskich najwięcej czasu.
  • Zrobotyzowany montaż zawiasów skrócił w naszym wdrożeniu czas cyklu o 60%, a pełna automatyzacja lakierni u producenta mebli podniosła wydajność o 40% — to dwa kierunki, po które w meblarstwie sięga się najczęściej, ale dopiero wtedy, gdy przepływ materiału jest już uporządkowany.
  • Krótkie serie, duża zmienność formatów i wrażliwość powierzchni na uszkodzenia sprawiają, że w meblarstwie opłaca się ciąg niezależnych, buforowanych stanowisk zamiast jednej sztywnej linii; rozbudowane stanowisko zrobotyzowane to koszt rzędu 150 tys. zł, a realizacja trwa zwykle od 3 do 9 miesięcy.

Kiedy pytamy w zakładzie meblarskim o automatyzację, właściciel prowadzi nas do maszyny. My patrzymy na to, co stoi obok niej: stosy elementów na wózkach, plac odkładczy, dwie osoby obracające płytę i trzecią, która przewozi partię pod okleiniarkę. Automatyzacja produkcji mebli zaczyna się właśnie tam, bo to w przepływie materiału, a nie w samej obróbce, leży najwięcej straconego czasu i uszkodzeń gotowych elementów.

Czym produkcja mebli różni się od tartaku i od stolarki otworowej

We wszystkich trzech branżach materiałem jest drewno, a urządzenia projektuje się zupełnie inaczej. W tartaku pracuje się na surowej tarcicy: o zmiennej grubości, krzywej i odpornej na to, że gdzieś się obetrze — dlatego automatyzacja tartaku koncentruje się na rozdzielaniu i orientowaniu materiału o dużym rozrzucie wymiarów. Płyta meblowa jest kalibrowana i przewidywalna wymiarowo, ale jej powierzchnia jest produktem: jedna rysa po okleinowaniu oznacza odpad po całej dotychczasowej obróbce.

Od stolarki otworowej meblarstwo odróżnia z kolei skala zmienności. Tam wracają te same profile i ten sam schemat okucia, przez co automatyzacja produkcji okien może opierać się na dłuższych, powtarzalnych ciągach. W meblarstwie partia bywa jednosztukowa, a przez to samo stanowisko przechodzi w ciągu jednej zmiany wiele różnych formatów.

Praktyczne konsekwencje dla konstruktora są zawsze te same:

Trzy założenia, od których zaczyna się każdy projekt dla meblarstwa

  • Nic nie może zostawić śladu — podpory i chwytaki muszą stykać się z powierzchnią miękko i bez poślizgu, a tam, gdzie element się przesuwa, po rolkach lub pasach, nie po metalu.
  • Przezbrojenie ma trwać sekundy, nie kwadranse — regulacje bez narzędzi i zakres formatów przewidziany od początku. Inaczej stanowisko będzie omijane przy pierwszym nietypowym zamówieniu.
  • Pył jest stałym elementem otoczenia — wpływa na dobór łożyskowania, uszczelnień, czujników i stopnia ochrony napędów oraz na to, gdzie wolno umieścić szafę sterowniczą.

Podawanie i obracanie płyt — odcinek o najniższym progu wejścia

Podawanie płyt meblowych ze stosu

Zadanie wygląda banalnie: wziąć płytę z pakietu i położyć na stole maszyny. Trudność siedzi w dwóch szczegółach. Pierwszy to rozdzielenie pojedynczej sztuki — płyty potrafią przywrzeć do siebie, a podniesienie dwóch naraz kończy się postojem albo kolizją. Drugi to bazowanie: element musi trafić na stół w powtarzalnej pozycji, bo od tego zależy dokładność kolejnych operacji. Oba rozwiązuje się konstrukcyjnie, pod konkretny zakres formatów — dlatego podajniki płyt powstają zwykle jako maszyny projektowane na zamówienie, a nie jako pozycja z katalogu.

Obrotnica płyt zamiast dwóch osób

Obracanie dużego formatu na drugą stronę rzadko trafia do analizy wydajności, a zjada znaczącą część czasu przy maszynie. Wymaga dwóch osób, jest obciążające fizycznie i to przy nim najczęściej dochodzi do obicia narożnika. Obrotnica płyt jest urządzeniem prostym — i dlatego tak dobrym pierwszym krokiem: kosztuje ułamek ceny stanowiska zrobotyzowanego. Zbudowaliśmy już ponad 50 podajników i obrotnic i to zwykle od nich zaczyna się współpraca z zakładem, który wcześniej nie automatyzował niczego.

Transport międzyoperacyjny i bufory

Drugim krokiem jest spięcie sąsiadujących maszyn transportem — z zastrzeżeniem, o którym najłatwiej zapomnieć: maszyny w zakładzie meblarskim mają różny takt, a część wymaga postojów na przezbrojenie, więc bez strefy akumulacyjnej zatrzymanie jednej z nich zatrzymuje cały ciąg. Dlatego projektując systemy transportu wewnętrznego traktujemy bufor jako element funkcjonalny, a nie miejsce, które „się znajdzie”; sam dobór urządzenia opisaliśmy w tekście o tym, jak dobrać przenośnik.

Klejenie i szlifowanie — operacje wrażliwe na rękę operatora

Nakładanie kleju

Ilość kleju nałożona ręcznie zmienia się w ciągu dnia razem z tempem pracy i zmęczeniem. Efektem są albo wycieki wymagające czyszczenia, albo słabe połączenia ujawniające się dopiero u klienta. Zautomatyzowana nakładarka wiąże wydatek kleju z prędkością przesuwu elementu, przez co warstwa jest jednakowa niezależnie od obsługi. Najwięcej uwagi wymaga tu jednak nie samo nakładanie, lecz dostęp do czyszczenia: zaschnięty klej unieruchamia mechanizm, więc głowica i prowadzenie elementu muszą dać się umyć bez demontażu połowy urządzenia.

Szlifowanie

Szlifowanie jest monotonne, zapylone i obciążające, a jego jakość zależy od równomierności docisku — czyli od cechy, w której człowiek z natury jest niepowtarzalny. Zautomatyzowane stanowisko szlifierskie utrzymuje stałą siłę nacisku i pozwala odciągać pył u źródła — rozwiązuje więc naraz problem jakości i problem obsady tego stanowiska.

Zrobotyzowany montaż okuć i zawiasów

Montaż okuć to w meblarstwie klasyczny kandydat do robotyzacji: czynność krótka, powtarzalna i wymagająca dokładności, której człowiek nie utrzyma przez całą zmianę. W zrealizowanym przez nas stanowisku robot do montażu zawiasów skrócił czas cyklu o 60%, eliminując przy tym braki wynikające z pominiętego lub przekrzywionego okucia.

Trudność nie leży jednak w robocie — ten wykonuje ruch powtarzalnie od pierwszego dnia. Leży w podaniu okucia: potrzebna jest stacja wydająca element zawsze w tej samej pozycji i orientacji oraz chwytak dopasowany do jego geometrii. Dochodzi do tego kontrola obecności okucia i momentu wkręcania, żeby wada nie pojechała dalej. Stanowisko projektujemy więc jako całość — podanie, pozycjonowanie, montaż i weryfikacja — a nie jako zakup ramienia; więcej w tekście o tym, od czego zacząć robotyzację, oraz na stronie stanowisk zrobotyzowanych.

Lakiernia i kontrola jakości

Automatyzacja lakierni

W lakierni najwięcej daje nie sam sposób nakładania powłoki, lecz uporządkowanie przepływu elementów wokół niej. U producenta mebli zrealizowaliśmy pełną automatyzację lakierni — wydajność wzrosła o 40%. Decyduje o tym przede wszystkim stały takt dostarczania elementów do kabiny i wykorzystanie stref suszenia jako bufora zamiast placu odkładczego. Środowisko jest przy tym wymagające: mgła lakiernicza i rozpuszczalniki determinują dobór osprzętu, uszczelnień i sposób prowadzenia instalacji — a te decyzje zapadają na etapie koncepcji, nie montażu.

Kontrola jakości

Kontrola wzrokowa na końcu zmiany wykrywa wadę wtedy, gdy cała partia ma już ten sam błąd. Kontrola automatyczna przesuwa moment wykrycia do miejsca powstania: sprawdza wymiar, rozmieszczenie otworów, obecność okucia, a przy elementach fornirowanych również wygląd powierzchni. Do takich zadań rozwijamy własny system wizyjny THT-Scan, wykorzystywany między innymi do pomiaru forniru — o doborze takich układów piszemy w tekście o systemach wizyjnych w kontroli jakości.

Dlaczego automatyzacja meblarstwa rzadko oznacza jedną wielką linię

Sztywna linia opłaca się przy długich seriach jednego wyrobu. W meblarstwie asortyment zmienia się z tygodnia na tydzień — linia zaprojektowana pod dzisiejszy katalog za rok bywa ograniczeniem. Dlatego w większości projektów budujemy ciąg niezależnych stanowisk połączonych transportem i buforami. Ten układ ma trzy przewagi:

Ciąg osobnych stanowisk

  • Ryzyko inwestycyjne rozkłada się w czasie — kolejne stanowiska automatyzujesz w miarę możliwości i widzisz efekt każdego z osobna.
  • Awaria nie zatrzymuje zakładu — bufory pozwalają pracować dalej, a jeden odcinek można w razie potrzeby obsłużyć ręcznie.
  • Zmiana asortymentu nie unieważnia inwestycji — pojedyncze stanowisko łatwiej przezbroić, przestawić w hali albo wpiąć w inny ciąg.

Jedna zintegrowana linia

  • Cała inwestycja zapada w jednym momencie, razem z całym ryzykiem.
  • Postój jednego węzła zatrzymuje pozostałe, bo brakuje miejsc na odłożenie materiału.
  • Przebudowa pod nowy asortyment oznacza ingerencję w całość, a nie w jeden odcinek.

Wyjątkiem są zakłady z powtarzalnym półproduktem — na przykład korpusami w kilku stałych formatach. Tam ciaśniejsza integracja rzeczywiście się broni.

Od czego zacząć przy ograniczonym budżecie

Kolejność wynika ze stosunku efektu do nakładu, a nie z atrakcyjności technologii.

  1. Zmierz, gdzie stoi materiał

    Nie tam, gdzie „wydaje się, że jest wąsko”, tylko tam, gdzie realnie rosną zapasy międzyoperacyjne i gdzie najdłużej trwa przezbrojenie.

  2. Zautomatyzuj podawanie, obracanie i transport

    Najniższy koszt wejścia, najkrótsze wdrożenie i efekt, który widać bez arkusza kalkulacyjnego: uwolnione ręce i mniej obitych elementów.

  3. Zajmij się operacją najbardziej uciążliwą dla ludzi

    Szlifowanie, klejenie, ciężkie przekładanie. Tam automatyzacja rozwiązuje naraz problem jakości i problem kadrowy.

  4. Dopiero potem robotyzuj montaż

    Robot ma sens, gdy materiał i komponenty docierają do stanowiska w powtarzalny sposób. Bez tego staje się kosztownym źródłem postojów.

Pierwszy krok bywa pomijany, bo wygląda na stratę czasu — a to on decyduje o tym, czy kolejne trzy trafią we właściwe miejsce. Metodę pomiaru opisaliśmy w artykule o tym, jak znaleźć wąskie gardło produkcji.

Widełki kosztowe warto znać zawczasu: proste urządzenie podające lub obrotnica to rząd kilkudziesięciu tysięcy złotych, rozbudowane stanowisko zrobotyzowane ok. 150 tys. zł, a rozbudowana maszyna specjalna wielokrotnie więcej — rozpisaliśmy to w tekście o tym, ile kosztuje budowa maszyny specjalnej. Czas realizacji wynosi zwykle od 3 do 9 miesięcy. Osobną ścieżką są maszyny, które już stoją na hali: retrofit bywa tańszy od nowego urządzenia, ale wymaga rzetelnej oceny stanu mechaniki.

Wniosek? Automatyzacja meblarstwa nie polega na kupieniu jednej dużej maszyny, tylko na systematycznym usuwaniu miejsc, w których element czeka albo jest przenoszony w rękach. Projektując maszyny dla przemysłu drzewnego i meblarskiego zaczynamy więc od pomiaru przepływu na hali — bo najdroższy błąd w tej branży to zautomatyzowanie operacji, która nigdy nie była wąskim gardłem.

Częste pytania

Autor

Tomasz Belka

Konstruktor, właściciel biura konstrukcyjnego THT Projekt. Od ponad 20 lat projektuje maszyny specjalistyczne, linie transportu wewnętrznego i stanowiska zrobotyzowane dla przemysłu drzewnego, meblarskiego i stalowego. Prowadzi modernizacje maszyn wraz z oceną zgodności i dokumentacją CE. Poznaj biuro konstrukcyjne THT Projekt.

Planujesz automatyzację zakładu meblarskiego? Zacznijmy od przepływu materiału.

Skontaktuj się z nami